| ::księga
gości:: 2009 grudzień listopad wrzesień sierpień czerwiec kwiecień 2008 grudzień listopad październik lipiec maj marzec Tagi |
o E.T. która jeździła koleją Sypnęło śniegiem, dowaliło mrozem, więc moja srebrna rakieta z powodu braku zimowych opon jest chwilowo uziemiona. Te okoliczności przyrody zmusiły mnie i P. do podróży do domu na święta pociągiem. Ale nie byle jakim. Zreformowanym. Nowoplanowym. Posępiliśmy kasy i pojechaliśmy InterRegio - czyli osobówką jadącą (wg planu) szybciej niż TLK (w zamyśle taki prawie ekspres). Łatwo nie było już na etapie kupna biletu. Utknęliśmy w kasie w której można płacic kartą i nie mogliśmy iśc do innej, gotówkowej. A to dlatego, że wszystkie bankomaty na dworcu były nieczynne. Hurra! Gdyby nie miły pan z kolejki, który nas przepuścił, nie zdążylibyśmy na peron i nasze InterRegio odjechałoby w siną dal. Odjechało z nami i nie w siną dal. Albowiem zatrzymaliśmy się po 15 minutach w środku niczego. I tak sobie staliśmy. Bardzo miły pan konduktor był uprzejmy poinformowac nas, iż mamy planowe opóźnienie (!!!!), bo remontują tory. Pal licho opóźnienie, wszak to nie nowośc. Ale bardzo niemrawe ogrzewanie i nieszczelne okna w kontekście -13 stopni staje się sporym problemem. Szyby pokryły się więc szybko szronem i trzeba było wychuchiwac okienko celem sprawdzenia gdzie się mniej więcej jest. Po 6 godzinach zamiast byc w domu, nadal zamarzaliśmy w pociągu. Kolejny konduktor, równie miły jak zawiany i zionący, próbował nam bełkotliwie wyjaśnic, że my jedziemy dobrze, a rozkład to tak sobie jest. Ale nie należy go traktowac jakoś przesadnie ortodoksyjnie. W sumie się chłopu nie dziwę - taki ziąb, trzeba się rozgrzewac. Po ponad 7 godzinach się dotoczyliśmy. Kaszlący i zasmarkani. I humoru nie poprawił mi fakt, że gdybyśmy wyjechali dzień później, byłoby jeszcze gorzej. Pękł filar wiaduktu, w związku z czym cały misterny plan szlag trafił i pociągi nie jeździły w ogóle. Klęska i paraliż. Oraz sepsa i nędznia. oczkomiposzlo 2009-12-26 23:20:18 skomentuj (0) gacie po tacie c.d. Dziś znów zaatakował mnie widok gaci w paski w kolorze bagiennozgniłym - współlokator chyba nie uznaje innego fasonu i koloru. Tym razem zaskoczono mnie po śniadaniu. Odruch wymiotny silny, opanowany. Za jakie grzechy?? oczkomiposzlo 2009-12-03 17:37:27 skomentuj (0) ET i współmieszkańcy Mam szczęście niemal we wszystkich dziedzinach życia. Niemal jest tu znamienne gdyż ponieważ albowiem zdecydowanie mam pecha do współlokatorów. Nie wiem co zrobiłam w poprzednim wcieleniu i skąd ta zła karma ale jest to niezaprzeczalny fakt. Dzisiejszego ranka odjęło mi mowę i apetyt na widok współlokatora o aparycji Ala Bundy z lat młodzieńczych, przyodzianego jeno w majty typu "gacie po tacie". Chłop ów, seksowny jak wór kartofli albo burak pastewny, w tym kompromitującym negliżu pastował buty. I to wszystko o 6 rano!!! Jak dalej żyć?? oczkomiposzlo 2009-12-01 15:47:26 skomentuj (0) ET prawie pracuje Tak, proszę państwa, tytuł magazynierski zmusił nawet mnie do podjęcia próby znalezienia pracy. Po obronie co prawda promotor stwierdził, że nieważne co sie ulepi, ale jak się dobrze wygląda, to wszystko przejdzie. Mam się obrazić czy podziękować za komplement? W każdym razie jesteśmy obie oficjalnie wykształcone. I za mną pierwszy dzień stażopracy. Zapałałam namiętnością do przemysłowej maszyny do szycia. Ech... Czy mam dziwne zainteresowania? oczkomiposzlo 2009-11-25 22:07:53 skomentuj (0) I feel pretty, oh so pretty... ale mamy cudny, zupełnie nowy lajałt. Tiritongę nowy tytuł zmotywował do upiększenia blogaska :) niniejszym dziękujemy i trwamy w zachwyceniu :D oczkomiposzlo 2009-11-14 23:46:23 skomentuj (0) Magister Tiritonga No i obroniłyśmy się!! Od 27 października już nie po prostu tiritonga i miss E.T a Magister Tiritonga oraz Miss Magister E.T!!!! Tyle chciałam powiedzieć. Dostałam już świadectwo ukończenia uczelni, dyplom przyjdzie pocztą, zamknęłam pewnien rozdział, a zaczynam kolejny. Przejście delikatne bo wracam do pracy już zaczętej, ale jakoś tak bardziej…dojrzale. Znaczy powinnam się czuć jakaś dojrzalsza, a się nie czuję. Koniec oczkomiposzlo 2009-11-01 19:47:43 skomentuj (0) ET góruje, szczytuje i nieśpizwiedza Tak właśnie, człowiek się wybierze na tydzień w dzicz i od razu wraca ochota do życia. Górowałam na ten przykład w Gorcach, gdzie najbardziej podobały mi się widoki. Na Tatry oraz na 200 spoconych, umięśnionych, odzianych w legginsy uczestników rajdu rowerowego TransCarpatia. Szczytowałam, a jakże: Turbacz (1310 m n.p.m.), Jaworzyna Kamieniecka (1288 m n.p.m.), Gorc (1228 m n.p.m.), Lubań (1225 m n.p.m.), Trzy Korony (982 m n.p.m.), Sokolica (747 m n.p.m.). Jako bonus z wycieczki przywiozłam 1000 pęcherzy na stopach oraz kretyniczną opaleniznę: nogi od skarpet do szortów ze szczególnym uwzględnieniem kolan, ramiona we wszystkie możliwe szelki oraz nos. Na szczęście ślad od chustki na czole szybko zczezł ;) Po tygodniu szlajania się i wzdychania do nieobecnych GOPRowców (gdzie oni się ukrywają?!) postanowiłam spróbowac szczęścia gdzie indziej. Aby zwiększyc swoje szanse na poznanie norweskiego drwala (taki fetysz ;)) udałam się do Szwecji - najlepszego z możliwych krajów, ostoi demokracji, społeczeństwa obywatelskiego i śledzia na słodko. Piękny kraj pięknych ludzi. Tak pięknych, że wybaczam im nawet to, że cztery razy w ciągu wieczoru wzięto mnie za Rosjankę. Pragnę też podzielic się spostrzeżeniem, że sushi jest dobre (tylko czemu złośliwie spada z pałeczek i tonie w sosie sojowym?). Po takich wrażeniach ciężko wziąśc się za życie, ale jestem dzielna. Skoro przetrwałam szkołę rodzenia, to znalezienie mieszkania i obrona dyplomu to pikuś. Pan pikuś. oczkomiposzlo 2009-09-14 19:36:45 skomentuj (0) |
Różne E.Tfolio portki Miss E.T Plum...już są tiripromocja ;)) port(ki)folio tiritongi Bóg pogadaj z nim :) |